Dwa pytania, które dręczą fotografów ślubnych (szczególnie tych początkujących):

Ile zdjęć powinno trafić do albumu ślubnego i jak je wybrać?

Odpowiedź na to pytanie zależy tylko od ciebie jako fotografa. Są dwie szkoły. Jedni wybierają zdjęcia sami a inni proszą pary młode o wskazanie zdjęć, które dana para chciałaby mieć w albumie ze ślubu i wesela.

Poza tym:

ważne jest to jakie albumy oferujesz swoim parom młodym. Ile stron liczy sobie każdy album ślubny: 100, 80, 60, a może 30? Jaką metodą są zrobione? Czy jest to album robiony na specjalne zamówienie (drewniana okładka), drukowany na papierze fotograficznym (fotoalbum lub fotoksiążka) czy może robiony ręcznie (album fotograficzny z wklejanymi zdjęciami)?

Jeśli znasz odpowiedź pytania pomocnicze – decydujące o zewnętrznym wyglądzie albumu ze zdjęciami to czas na konkrety, czyli:

To jak zrobić album ślubny i od czego zacząć.

Zdecydowanie od określenia liczby zdjęć, których nie warto przekraczać jeśli album po wydruku nie sprawiał wrażenia zbyt zatłoczonego, to jest by nie był przeładowany ilością zdjęć. Pamiętajcie, że fotoalbumy (fotoksiążki) projektowane w programach graficznych (LightRoom, InDesign, Photoshop czy inny) na pewno pomieszczą więcej zdjęć niż albumy z ręcznie wklejanymi zdjęciami – co sprawia, że istnieje pokusa by zmieścić w nich więcej zdjęć niż to faktycznie potrzebne. Przy okazji musicie wiedzieć, że rękodzieło wraca do łask i są fotografowie, którzy projektują albumy z ręcznie wklejanymi zdjęciami. Choć mi osobiście kojarzy się to już czasami minionymi, ale każdy ma swój gust i swoich klientów.

Ile zdjęć na 30 stron albumu ślubnego?

Mówimy oczywiście o albumach projektowanych w programie graficznym. 30 stron może z łatwością pomieścić do 70-80 zdjęć. Jednak nasza rekomendowana liczba to przedział 60-70 zdjęć.

W ten sposób wasz album ślubny będzie się oglądało z przyjemnością, ponieważ nie będzie zbiorem fotografii w małym formacie. Jeśli macie ciekawy pomysł na to jak pomieścić więcej zdjęć w albumie składającym się z 30 stron (15 rozkładówek) w formacie 30×30 cm to koniecznie dajcie nam znać, chętnie poznamy wasz sposób.

Czy projektujemy inne rodzaje albumów?

Tak, są to dwa razy grubsze – czyli zawierające 60 stron i mają skórzaną okładkę. Cieńsze mają okładki z skóry ekologicznej (leatherlike) – w zależności gdzie będziecie je zamawiać. Wówczas ta nazwa może być różna. Okładki z tkaniny to też dobry pomysł, choć niekoniecznie do albumu ślubnego. Bardziej pasują nam do fotografii rodzinnej czy sesji dziecięcych.

Dwa razy więcej zdjęć?

Z reguły album skórzany składa się z 120-140 zdjęć. Wszystko zależy od pomysłu rozmieszczenia fotografii w projekcie. Większa ilość stron daje nam możliwość projektowania albumu z większym rozmachem. Jest wówczas więcej miejsca na zaakcentowanie niektórych zdjęć – na przykład na całą rozkładówkę.

Cena albumu

W naszym przypadku wszystko zależy od tego czy para młoda zamawia u nas reportaż czy sesję. Czy zamawia u nas dodatkowe albumy dla rodziców. Od formatu albumu (30×30 cm czy zarezerwowany dla sesji narzeczeńskich i ślubnych 20×20 cm). Pojedynczy album 30×30 cm składający się z 60 stron oferujemy za 899 PLN. Ceny poszczególnych albumów będą się różnić w zależności od ilości zamawianych kopii. Przeglądając oferty innych fotografów (szczególnie podczas konsultacji online) spotykamy różnie skonstruowane cenniki albumów ślubnych i najróżniejsze ceny. Wiadomo, że tradycyjny album czy ten robiony metodą scrapbooking nie będą aż tak drogie jak te okładkami z prawdziwej skóry. Dlatego przed zdecydowaniem się na konkretny rodzaj albumów warto zastanowić się czy dany typ albumu pasuje do półki cenowej, w której działa dany fotograf. Na przykład: jeśli reportaż ślubny kosztuje u fotograf X 1500 zł to jego klient na 100 nie domówi potem u fotografa X albumu za 1000 zł. Nie ma szans. Wówczas lepiej postawić na albumy tradycyjne z wklejanymi fotografiami.

Zdjęcie to nie plik na nośniku pamięci tylko wydruk

Swoją drogą pamiętajcie, że to właśnie album powinien być końcowym produktem jaki otrzymuje od was klient. Jeśli para młoda dostaje od fotografa sam nośnik pamięci ze zdjęciami w formie elektronicznej nagranej na Pendrive czy płytę DVD to powinniście to jak najszybciej zmienić. Zdjęcia są po to, żeby je oglądać w druku, czyli w albumie albo jako dzieło sztuki na ścianie. Mogą być nawet na płótnie jeśli wasi klienci mają taką fantazję. Wracając jednak do tematu – dzisiejsze pytanie jest jak zwykle ciekawe i dotyczy wyboru zdjęć do albumu.

Widzę że jesteście zapracowani. Z dużą przyjemnością oglądam Wasze zdjęcia. Chciałam więc podpytać czy dajecie Waszym klientom zdjęcia do wyboru czy sami wybieracie ostateczne ujęcia? I tak samo do albumu sami to robicie, czy to para wskazuje ostateczny wybór?

Co do wyboru wszystkich zdjęć to osobiście nigdy nie spotkaliśmy fotografa, który zrzucałby tę część pracy na swoich klientów.

Być może ktoś stosuje taki system, chętnie usłyszymy jak to się sprawdza, ale według nas nie jest to dobry sposób. Owszem, zdarzają się przypadki, gdy fotografujący oddaje klientom wszystkie zdjęcia (dobre i złe), które zarejestrował w dniu ślubu i na tym kończy się jego praca. Nie jest to jednak profesjonalista i to temat na osobny wpis.

Dlaczego to fotograf powinien wybierać zdjęcia, które dostanie jego klient po zleceniu? To chyba jasne, że pary młode zatrudniają was ponieważ ufają, że jesteście specjalistami nie tylko w rejestrowaniu momentów, ale i w selekcji zdjęć ślubnych. Poza tym to wy wiecie jaki program sprawdza się w tym przypadku najlepiej i o wiele sprawniej wyłowicie właściwe kadry.

My wybieramy zdjęcia w Lightroomie, dla was może być lepszy Adobe Bridge – sami wybierzcie ten, który jest dla was wygodniejszy.

Poza tym:

Znacie się fotografiach lepiej niż para młoda, wiecie jakie zdjęcia są dobre a jakie nie. Każdy potrafi odróżnić zdjęcie ostre od nieostrego, ale przy wyborze chodzi o coś więcej niż tylko wymiar techniczny zdjęcia.

Nie każdy dobry fotograf będzie jednocześnie dobrym edytorem, ale na pewno lepiej poradzi sobie z wyborem zdjęć niż osoba, która ma to zrobić po raz pierwszy. Jeśli sami nie lubicie wybierać zdjęć to postarajcie się nawiązać współpracę z osobą, która ma do tego talent.

Teraz najlepsze:

Dobrzy edytorzy tworzą lepszych fotografów!

Jak to było u nas?

Początkowo, gdy oferowaliśmy albumy, sami wybieraliśmy zdjęcia i projektowaliśmy całość bez konsultowania się z naszymi klientami.

Ten model sprawdzał się nam bardzo dobrze.

Przez jakiś czas chcieliśmy jednak przetestować coś innego i zdecydowaliśmy, że klienci będą mogli sami wybierać zdjęcia, które chcieliby mieć w albumie. Następnie prosiliśmy ich o akceptację ułożenia zdjęć lub pomysł na ewentualną wymianę w kolejności zdjęć. To był błąd.

Dlaczego?

Czekanie aż klient wybierze zdjęcia trwało zbyt długo mimo terminów, które wyznaczaliśmy. Dodatkowo wybrane przez nich zdjęcia nie opowiadały żadnej historii – był to zbiór ładnych fotografii, który nie układał się w spójną historię w albumie. Poprawki samego ułożenia zdjęć też trwały dosyć długo co raz doprowadziło nawet do tego, że jedna para nie dostała albumu w ogóle. Wtedy postanowiliśmy, że to koniec i czas na zmianę, czyli:

powrót do poprzedniego systemu gdzie to my realizujemy usługę od A do Z. Jedyne co zostało z naszego eksperymentu to możliwość wybrania przez parę ulubionych fotografii.

Jak to działa?

Nasza para zaznacza ulubione fotografie w galerii zdjęć online i my pamiętamy o tych fotografiach podczas projektowania albumu.

Autorski album

Fotografując ślub wiemy jakich ujęć będziemy potrzebować do albumu.

Całość ma być naszą autorską wizją tego jak wyglądała dana historia. Jeśli pozostawiacie wybór zdjęć do albumu klientom to końcowy produkt nigdy nie będzie waszym wyobrażeniem tej historii,  nawet jeśli wszystkie zdjęcia pochodzą z waszych aparatów. Będzie to zbiór przypadkowych kadrów.

Co jeszcze możesz zrobić dla swoich par młodych?

Spytać czy są zdjęcia, których nie powinno być w albumie.

Nie namawiamy was żebyście zupełnie pozbawili głosu waszych klientów, bo mogą wam też podpowiedzieć jakich zdjęć nie chcieliby mieć w swoim albumie. Raz zrobiliśmy w naszym mniemaniu fajne zdjęcie małego chłopaka z psem, który stał na dziedzińcu zamku, w którym odbywało się przyjęcie weselne. Myśleliśmy, że to jeden z gości.

Okazało się, że nie. To była przypadkowa osoba, która spacerowała sobie ubrana w garnitur. Mielibyśmy problem gdyby to zdjęcie trafiło do albumu naszej pary. Tylko dzięki pannie młodej, która zauważyła je w galerii zdjęć, uniknęliśmy „skandalu”.

Nie ma uniwersalnego sposobu, który sprawdzałby się w tym temacie. Wychodzimy z założenia, że klient zna nasz styl fotografii i płaci nam za pełną i profesjonalną usługę.

Można powiedzieć, że zamawiając nas ma już resztę z głowy, ponieważ następną rzeczą jaką musi zrobić sam to rozpakowanie paczki z albumami. Chcemy by nasze usługi były na najwyższym poziomie a jednocześnie unikać sytuacji, w których miesiącami nie możemy wysłać klientom gotowego produktu.

Dlatego najlepiej w naszej ocenie sprawdza się system kiedy to fotograf sam od początku do końca może zrealizować swoją wizję.